Najnowsze Wpisy

Róbta co chceta Komentarze (0)
22. listopada 2003 13:19:00
linkologia.pl spis.pl

Sorks wielkkie ludki ale prowadze drugi blok i stronke internetwą i dlatego nie mam czasu na tego bloga...a do tego jeszcze dochodzi szkoła......oki to ja kończe...acha coś mi wtedy sie z blgiem (tym) stalo i  nie chodził wienc papa

alchino : :

Moje opowiadanie Komentarze (3)
15. listopada 2003 22:07:00
linkologia.pl spis.pl

Narazie nie dokończone ale to początek

Pewnego ranka pod koniec lipca dziesiętno letnia(tylko rocznikowo) dziewczyna siedziała na plaży nad Bałtykiem (takie może). Owa dziewczyna ma na imię Kate i pochodzi z Polski.

-Ej Kate podaj mi ten krem do opalania-Wrzeszczała na całą plaże moja kuzynka jak bym była na drugiej stronie mojego kraju wszyscy się gapili na nas jak na wariatki. Zrobiłam się czerwona jak burak.

-Już podaje Andżi-Powiedziałam do Ani.

-Nie mów tak do mnie, dawaj ten krem -znowu wrzasnęła aż parasol naddemną się zatrząsł.

-Dobra spoko;]

‘Fajnie całe wakacje mam do dupy!’ Pomyślałam ‘Ja nie wytrzymam ani minuty idę stąd zaraz tylko jak nie zwrócić na siebie uwagi żeby nie pomyślała, że daje dyla’ wstałam i zaczęłam się pakować.

-Ej ty poco się pakujesz?- Zapytała ze zdziwieniem Andżia.

-Eee....No....Tego.....Robię porządek – Szybko wpadłam na pomysł, ale ona coś się domyślała.

-Ty dajesz nogę prawda? Nie chcesz siedzieć tu z 18 latką tylko iść podrywać chłopaków?- Zapytała a ja się zaczęłam się dziwić.

-Eno nie a co?

-No to nie zasłaniaj mi słońca! – Znowu wrasneła jak by była w domu.

-Ok.

Położyłam się na kocu i zaczęłam rozmyślać.Po kilku minutach chyba 10 poczułam jak coś mnie dźga po brzuchu.Podniasłam głowę do góry i na mnie siedziała...

-Aaa ratunku sowa! Piekielna sowa! – Wrzasnęłam tym razem ja.

-Poczekaj ona ma jakąś kopertę –Andżia zdieła ze mnie tą sowę – Coś tu pisze poczekaj zaraz...Zaraz to zdresowane jest do ciebie! –Ona robi se jaja ze mnie pomyślałam oburzona.

-Dawaj to –Dała – Fakt to jest do mnie – Niemogłam uwierzyć – Czytam uwaga słuchaj:

Szanowna pani Kate Wałendzis.

Została pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogward.Rok szkolny zaczyna się 1 września.Pociąg odjeżdża z peronu 9 i trzy czwarte ze stacji King Cros. Przyjedzie po panią jeden z profesorów szkoły. Do listu dołączam też listę rzeczy potrzebnych  w szkole.

Z poważaniem McMagongadall zastępca dyrektora.

-Kate, co to oznacza?- Spytała, Andżia ja w słup.

-Nie wiem-odpowiedziałam ze strachem.

-Chyba nie kłopoty? Co jak myślisz?

-Nie jestem pewna, ale chyba tak – Odparłam.

-No to masz przerąbane- Powiedziała Andżia rżąc ze mnie. Wszyscy się na nią gapili.

-Kurczę zawsze mnie musisz dołować przy ludziach- Dalej ryk a nie śmiech- Anka ja nie żartuje teraz – ryk- no to koniec jak ci przywalę tym butem –Wzięłam jednego z moich klapek na wysokim obcasie- No dobra przegięłaś pałę! – Walnęłam ją butem i chyba otrzeźwiała, bo powiedziała

-TY WARIATKO JAK ŚMIESZ MINIE WALNĄĆ BUTEM, POWIEM MAMIE To BENDZIESZ MIAŁA SZLABAN!!!-Wrzasneła teraz tak, że jedna dziewczyna się szybko przeniosła, bo chyba się przeraziła Andżi.

-wiesz, co mnie to obchodzi, że dostane karę?!- Powiedziałam z zaciśniętymi zębami, bo chciałam ją udusić.

-o Boże, co mnie to do jasnej cholery to obchodzi! Zbieraj się idziemy do domu!

-Boże, za co mi zesłałeś taką kuzynkę- Zamruczałam pod nosem a Andżia klęła jak opętana pod nosem i gadała coś o mnie. Szłyśmy powoli drogą a ja zaczęłam znowu rozmyślać o urodzinach. Zaraz to jutro, jutro jest 19 lipca o Boże drogi, ale ze mnie ciota boska normalnie jestem idiotka zapomniałam o urodzinach! Moich 10 kochanych urodzinach. Doszłyśmy do domu. Zadzwoniłam w domofonie odezwał się znajomy głos cioci.

-Kto tam?- Zapytała się ciocia

-My, otwórz.

-Ok.

Jeszcze nie wspomniałam, że mieszkam z ciocią i kuzynką, bo moja mama zginęła w wypdatku samochodowym jak kilka tygodni temu wracała od lekarza.Umnie w szkole jest głupio tylko dla mnie, bo jestem pryszczatą, grubą okularnicą, która kocha angielski i którą ciągle wyzywają. Nie miałam taty od urodzeni,złe oceny też, ale z matmy same 5 a z Polaka czasami, 6 ale częściej 5 z Anglika to mam samiutkie 6 z techniki 4 a z religii to goże, bo 3+z muzyki to mam 4 albo 5 a pan Walętynowiczy chyba z litości dał mi z muzyki, 5+ bo miał mi stawić 4+. Dość o szkole, bo są wakacie a wakacje SA po to by se odpocząć. Co zrobię jak pojadę do tej walniętej szkoły dla walniętych czarodziejów. Co będzie z moimi koleżankami z klasy no, co?

-Ej ty pokaz mi ten list, który dostałaś – wrzasnęła ciocia, kiedy Andżia jej powiedziało o całym zajściu na plaży

-Już daję- Powiedziałam i poszłam do mojej torby plażowej- Proszę.

-Dziękuje _ i ciocia zaczęła czytać: Szanowna pani...Bla bla bla......Została.......Kate POWIEDZ MI, CO TO ZA BZDURY!!!

-Nie wiem –Powiedziałam wstrząśnięta

-Nie kłam mi tu w żywe oczy gadaj!!!

-No nie wiem ileż mogę jeszcze mówić to samo NIE WIEM!.

-SZLABAN PRZEZ RESZTE WKACJI NA WYCHODZENIE ZE SWOJEGO POKOJU ZAMĄTUJĘ CI KRATY W OKNIE I BENDE PUSZCZAĆ TYLKO DO ŁAZIENKI!!!- Wrzasnęła ciotka poraz kolejny a Andżi znowu w ryk.

-A, co zjedzeniem?-Zapytałam

-ANO WŁAŚNIE DO JADALNI NIE BENDZIESZ JEŚĆ TAM TYLKO TU W POKOJU U SIEBIE A BENDZIEMY CI DAWAĆ JEDZIENIE JAK KTOŚ ZAPUKA DO DZIW!!!

-Ok.- Walnęłam prosto z mostu.

-Zamykam dziw na klucz.

-Zrób to.- -||-

-Co ty kombinujesz?

-Nic- Powiedziałam bez zastanowienia. Moje życie z domu pod numerem 54 na ulicy Łozy zmieniło się na zawsze. Następnego ranka nie musiałam się przebierać, bo poszłam spać w rzeczach, które miałam wczoraj, czyli spódniczka mini niebieska w kwiatki i obcisła bluska (też niebieska) w biuście z nadrukiem: Type Of Megatiwe (nazwa jednej z moich ulubionych płyt z muzyką) Te wakacje jednak są do kitu szybko zlecą.

-Zaraz niech spojże na kalendaż.... Który dzisiaj jest?...O me Gaś toć znowu zapomniałam, że dziś jest ta data 19 lipiec, czyli jeszcze prawie miesiąc do końca wakacji mojego wybawiane.

-Sto lat sto lat niech żyje mi ja sama sto lat nie dożyje a kto Kate- Zaśpiewałam sobie sama do siebie nową piosenkę urodzinową chyba urodzinową, bo ja chce się zabić- No nie ja się naprawdę zabije nie mam koleżanek pomyłka mam koleżanki, ale tylko 3 i nadodatek, które zapomniały o moich urodzona 10 urodzinach fajnie prawda.Czuje się w dołku zawsze się tak czuje, kiedy jest mi źle-Znowu zanuciłam sobie piosenkę urodzinowo-przepśmiertlną i poszłam spać, chociaż była 14:28 i nie dostałam śniadania ani obiadu.Szybko zleciały dwa tygodnie no i jest już 24 sierpnia, czyli kilka dni, tygodni zostało do końca tych piekielnych wakacji. Jest godzina 23:30 i nagle ktoś zadzwonił do naszego domku. To był jakiś Facet i usłyszałam strzępy rozmowy tam na dole

-Ja przyjechałem po Kate.

-Jaką Kate?

-Kate córkę pani siostry Joann

-Skąd pan wie, że Joann to moja siostra, która rąbnęła samochodem o drzewo.

-Wiem i już proszę przyprowadzić Kate albo sam po nią pójdę.

-Nie ma mowy ona zostaje u nas.

-Wie pani, co mnie to obchodzi? Idę ponią i pani taki tępy mugol nie przeszkodzi mi!

-Ratuj mnie ty tam na dole oni mnie zagłodzą na śmierć, bo już schudłam 14 kilo!!!!!!!!!!! –Tym razem ja się wyrwałam i powiedziałam to, co chciałam, bo rzeczywiście schudłam 14 kilo, bo ważyłam 45 a teraz warze 30 kilo a przy moim wzroście powinnam ważyć 40 kilo, bo mam 149cm dużo jak na mój wiek.

-Zagładza pani dziecko to nie wybaczalne –Słyszałam jak wchodzi po schodach. Pchną drzwi i wypadły z zawiasów i omotało, co nie przewaliły mnie.

-Chodź dziecko kochane zabieram cię z tąd- Powiedział Facet tak jak by był moim ojcem- Nazywam się Severus Snape i bende cię uczyc eliksirów.

-Miło mi.

-Mi też mam nadzieje, że spodoba ci się Hogward i mam nadzieje, że trafisz do Slytcherynu jestem jego opiekunem.

-Aha to ja też mam nadzieje, że trafie do domu o nazwie, Slytcheryn gdzie będzie Pan jego Opiekunem.

-Wiesz no to jednak nadajesz się do nas

-Dziękuje.

-Proszę.

Zaczęłam Pana Profesora jednak lubić wygląda na miłego.

-Eee...A czym my pojedziemy? –Zapytałam

-Motyckalmi są niewidoczne.

-Aha.

No to pojechaliśmy nie mogłam wejść na motocykl, ale Snape pomógł mi wsiąść. Lecieliśmy tak z 2 czy 3 godziny aż dojechaliśmy do jakiegoś starego budynku. Ta okolica była ponura ciemna i taka bez miłości uczuć i dobroci. Budynki na niej były ciemnie ciche i pogrążone w ciemności. Strasznie nudno było tu, bo nawet boiska do piłki nożnej (mój ulubiony sport).

-Ciemno tu, co nie?

-No tak, ale czemu tu się zatrzymaliśmy?

-No, bo musisz się przygotować i wyjawić ci całą prawdę o tobie i o Hogwarcie.

-Aha, ale gdzie to jest?

-Tu –wskazał jeden z bloku, którym nad dziwami miał jakiś Herb z wielkim H i zwierzętami był tam wąż lew borsuk i kruk –To godło Hogwardu wąż to Slytcheryn lew to beznadziejny Gryffindor borsuk Huppelpuff a kruk to Rewlenclaw.

-A teraz już rozumiem

-Wiesz może, kiedy indziej ci ktoś opowie o Hogwarcie i twojej rodzinie a na razie wejdź.

Weszłam było tam po prostu piękne trudno to opisać słowami trzeba to zobaczyć.

-Tam jest twój pokuj i twoje rzeczy poukładane w szafie.

-Dziękuje.

-Kate dobijasz mnie.

-aha.

Weszłam do „mojego pokoju” i to, co zobaczyłam to był sen a nie rzeczywistoś uszczynełam się to jedna nie sen. Było tam ładne duże srebno-zielone łóżko biurko i wiele innych rzeczy od razu walnęłam się na łóżko i zasnęłam.

Następnego ranka obudziłam się ledwo żywa miałam zamglone oczy i nadodatek zasnęłam z okularami. Obudził mnie Snape. Wyjrzałam za okno padało i słońce było, ale za chmurami.

-Eee...A co to wogule ten Hogward?- Zapytałam jak Snape układał mi rzeczy do jakiegoś kufra z wielkim H.

-Szkoła....Magii...No i tam będziesz się uczyć- Odpowiedział wyraźnie poirytowany- A co nie wiesz?

-Nie, a co?- Zapytałam ze zdziwieniem i oczekiwałam na odpowiedź

-Wytłumaczę ci na śniadaniu. Chodź pokaże ci gdzie jest jadalnia – no i nie miałam wyjścia poszłam do jadalni ze Snapem, bo już wychodził z pokoju a ja byłam w ciuchach i powiedziałam

-Ej! Ja nie jestem jeszcze ubrana- Krzyknęłam za znikającym Snape a on ze zdziwieniem spojrzał na mnie tajemniczym spojrzeniem teraz zobaczyłam, jakie on ma oczy czarne pozbawiane uczuć i tak fajnie tajemnicze.

-No to ja czekam za drzwiami na ciebie jak się ubierzesz to wyjdź.

-Ok. – No i zaczęłam się ubierać ja Snape wyszedł. Wzięłam zielona bluzka bez rękawów i następną miniówe zieloną tak jak bluzka no i do tego Narciary zielone na przerazojąco dużej koturnie. Wyszłam a Snape się gapił na mnie jak by mu mowę odjęło. Byłam wyższa na tych butach od jego, bo te buty sprawiały, że mam 165cm extra, co nie? No i oczywiście Slytcheryn ma zieleń w godle. Snape nic nie mógł powiedzieć oprócz „Chodź” no to machną na mnie ręką i poszłam za nim. Schodziliśmy  po schodach krętych nieco na sam duł doszliśmy do złotych dziwi i Snape je pchną i ukazała mi się wspaniała jadalnia cała ze złota i srebra. Ogromny stół złoty a naokoło niego srebrne krzesła. Pozawieszane srebrne kinkiety, które dawały urok zaczarowanych. Spojrzałam na sufit też był zaczarowany, bo pokazywał pogodę na zewnątrz sufit zmieniał teraz na kolor czerwono-żółty, co oznaczało kolejny słoneczny dzień, który tym razem będzie przepiękny.

***************************************************************************

Godzina 11:00 jadalnia

-Siadaj- Powiedział Snape no to ja usiadłam. Zasiadłam we srebrnym krześle i zobaczyłam wtedy masę tac srebrnych i złotych kielichów nic w nich nie było Dosiadły się jeszcze inne osoby wszyscy w jakiś szatach jeden facet o dość długiej brodzie powstał i chyba chce wygłosić przemowę. Nie myliłam się.

-Witam na radzie pedagogicznej poraz kolejny –oklaski- Mam zamiar dziś gościć jedną z nowych uczennic Kate Wałendzis –Snape mi pokazał żebym wstała i się ukłoniła zrobiłam to- Kate pozwól, że przedstawię ci nauczycieli –kiwnęłam głową na tak-No dobrze Transmutacja i opiekun oraz zastępca dyrektora McMagonagall –Wstała ta McMagonagall miała prastąkontne okulary i była w karmazynowej szacie-Pan Richart Flitwick zaklęcia-Tu wstał taki kurdupel chyba dziadek o wysokości 3 latka-Pan Severus Snape eliksiry- Snape nie wstaną tylko kiwną głową-Pani Vicktoria Hooch latanie-Tu natomiast stanęła wysoka kobieta o bardzo miłym uśmiechu z włosom zrobionymi na szaro-srebno miała dredy- Pani Angelika Lovegood praktykantka- Dziewczyna około 24 Lat z również dredami tylko do kostek i zaforbanymy na granatowo włosami -Pani Vicktoria Umbrige numerologia- Strasznie gruba „facetka chyba jest w ciąży” pomyślałam-Pani Olimpia Spraut zielarstwo-Też gruba, ale wygłąda na sympatyczna-Pan Andrew Stregbottl Astrologia- YUCK!! Ma aparat na zębach i jest murzynem- i Pan Remeus Lupin obrona przed ciemnymi mocami-, Ale on przystojny tylko ja by się ogolił i zmienił sobie szatę to by ładnie wyglądał, bo jego szata jest cała połatana i szara i wytarta-No to możemy zacząć jeść – Powiedział staruszek. Nagle talerze się zapełniły wieloma pysznościami a mój kielich się napełnił sokiem z dyni. Nażarłam się jak nie wiem wypiłam jeszcze jeden kielich soku i opadłam na krzesło. Dziadek wstał.

-A i zapomniałem się przedstawić-odparł- Nazywam się Album Dumbledor i jestem dyrektorem Hogwartu. A teraz Kate opowiemy ci o Hogwarcie, Dobrze? – Zapytał Dumbledor.

-No –Odpowiedziałam normalnie, chociaż niedotarło do mnie to, że ktoś coś mnie zapytał „ej może ten sok z dyni jest z alkoholem?” Zapytałam sama siebie

-No to Hogward założyli 4 czarodzieje Godrick Gryffindor Salazar Slytcheryn Rowena Rewlenclo i Helga Huppelpuff.Wszyscy zakładali soje domy Slytcheryn przyjmował osoby czystej krwi i godne nauki magii Gryffindor zaś osoby mądre dobre i wyrozumiałe Rowena mówiła „Każde dziecko przyjmę czy głupie czy mądre czystej krwi lub nie” i tak się stało Huppelpuff przyjmował tylko mądre dzieci i dobre, bo to tak mówiła „Mądre dziecko to duma naszej szkoły”, więc się tak stało jak powiedziano no i Hogward miał tez tiarę przydziału i dzieliła dzieci na poszczególne domy

-Ciekawa historia ej Panie Profesorze Snape podać może mi wazę z bigosem??? Plis

-Trzymaj –Powiedział psor.

-Dziękuję

-Proszę

-A Panie profesorze jak się dostaniemy no tam na tą przekątną czy jak jej tam?

-No proszkiem „Fiuu” a co?

-Tak się pytam?

-Aha a wiesz jak się jego używa?

-Tak czytałam o nim w jednej książce mojej kuzynki z Francji ona chodzi do Beauxbabatons

-Jak ma na imię?- Wtrącił się dyro

-No Fleur Maxsime córka dyrektorki tej szkoły a co?- Zapytałam bo czego ten piernik chce od Fleur?

-Nic, nic tak się pytam –Dyro wylał sok na obrus jak powiedziałam kto jest moją kuzynką. Dziwiło mnie „Czemu dyro się o to pytał? E tam są wakacje   i wogule. Dobra nie dostałam kartek urodzinowych nie dostałam prezentów ale to nic co cieszę się że jadę do tego Hogwardu może tam bendę miała przyjaciół mam nadzieje” Zastanowiłam się nad ty nie mogę tego wytumaczyć kurczę wakacje nie są do bani a z drugiej strony. Jutro jedziemy na pokątną kupić książki i resztę rzeczy no i 1września czyli w sobotę jadę do Hogwardu i bende się lenić wogule słyszałam że tam dają puchary no zapowiada się nieźle (chyba).  

***************************************************************************

 

Moja sypialnia godz.10:30                                                                       Zasnęłam jak trup po całym dniu.Jak się obudziłam to Jakiś dzieciak stał nad demną Miał ulizane do tyłu włosy niebieskie oczy i wyglądał jak kij od szczotki już go przeciecz gdzieś widziałam to był

-Drako Malfoy, co ty tu robisz?- Zapytałam przyznam się, że się w nim podkochuje.

-A, co coś przeszkadza Kate?- Zapytał tym zimnym głosem, który bardzo lubię

-Jedziesz na pierwszy rok w Hogwarcie?

-No ty też?

-Ehe mam nadzieje, że będę w Slytcherynie to jest świetny dom i jedyny normalny

-Zgadzam się jeż chce być w Slytcherynie mam nadziej, że będziemy przyjaciółmi i wogule jedziemy razem na pokątna a potem no nie wiem czy mój tata cię zabierze na noktórna taka jedna ulica.

-No wiem tylko ja jestem ze Snapem no i wiesz...

-Od razu mówić mogłaś  mój stary zna Snape i wogule, więc pozwoli

-No to odjazd- Powiedziałam a Malfoy rzucił mi się na szyje i mocno mnie do siebie przytulił poczułam się jak w niebie nadodatek on jest chłopakiem ja dziewczyną i on ma ojca śmiercożerce fajnie prawda- Och Draco puść mnie, bo mnie udusisz!

-Nie, nie uduszę cię- Powiedział no to ja go próbowałam odepchnąć, ale nic to nie dawało ledwo dosięgłam mojej bluzki, którą miałam ubrać zanim Draco przyszedł no i dosięgłam ją i walnęłam nią Malfoy’a a on mnie puścił, bo czułam jego rękę już na moim tyłku.

-Ej no, co mnie bijesz? Szajba ci odbiła?

-Nie tylko nie trzymaj swoich rąk na mojej dupie! Ok.?

-No dobra- Westchną Draco i podszedł do mnie i coś mi chciał powiedzieć, ale chyba się rozmyślił i zapytał:

-A ty w końcu jesteś z Polski prawda?

-Ano tak a co?

-Nic tak się pytam ej może byś chciała jakiś bajerancki ciuch? Co bo jak pojedziemy tam na noktórna to tam jest taki fajny sklep z ciuchami wiesz no i tam są różne takie rzeczy taki jak Fryzjer dla czarodziejów-Powiedział Draco jednym tchem mi podobała się bardzo jego styl mówienia a tym bardziej jego pomysł no to powiedziałam mu:

-No jasne u fryzjera dawno nie byłam a te moje ciuch są mugolskie no, więc... Zgadzam się Dracuś!!!

-Serio?

-No to pomożesz mi wybrać jakiś struj, co?

-No jasne obciach- Chciałam cos powiedzieć, ale Draco był szybszy- A za ciuch i za fryzjera to ja zapłacę.

-Nie nie musisz!!!

-Musze i kropka! I wogule musze pójść do Gringotta po forsę.

-No dobra ja zresztą też no to nara

-Nara.

Uff wyszedł teraz się przebiorę. Wzięłam nowe ciuchy była już 11:42 no to bluzka srebrna strasznie obcisła i do tego spodnie dżinsowe rybaczki wystrzępione na końcu teraz tak modnie przecież. Ubrałam się i zeszłam na duł siadłam koło Draco w jadalni no i zaczęłam jeść wzięłam sobie nałożyłam kartofli, 1 udko kurczaka i łyżkę buraków zaczęłam jeść zobaczyłam wtedy nawet własnym oczą nie wierzyłam to był Lucjusz Malfoy ojciec Draco no i przestałam jeść Draco nagle się zapytał

-Czemu nie jesz?

-Nie mam ochoty

-Aha to się nie czepiam a i najpierw jedziemy na Noktórna potem idziemy na pokątną a i jedziesz ze mną i z moim tatą.

-Co?

-Nico.

Boże z Lucjuszem Malfoy’em jadę na pokątną po Zakupy i on będzie mi za nie płacił no kurde fajnie będzie niezła zadyma.

15:36

Salon

Dobra czas na podróż o me gaś zapomniałam a jak się za smole będę miała piękne ciuch. No dobra trzeba stawić czoło wyzwaniu.

-Wiesz co robić –Spytał się Lucjusz M.

-Tak i mam powiedzieć Na przekątną jak wejdę tam.

-Dokładnie a Draco pojedzie jako pierwszy i będzie na ciebie czekał.

-Oczywiście.

Draco wszedł i powiedział „na przekątną” i znikł potem ja weszłam do kominka pan Lucjusz M. Wsypał trochę proszku „Fiuu” no i ja powiedziałam „na przekątną” no i poczułam takie ciągnięcie gdzieś w okolicy pępka no i po chwili znalazłam się w objęciach Draco uśmiechną się do mnie ale tak szczerze a nie sztucznie jak to robi do innych dziewczyn. Teraz zobaczyłam jaki on naprawdę jest inni mówią że jest samolubem i się wymądrza ale on taki nie jest wręcz przeciwnie.

-Mogę do ciebie mówić misiu? –Zapytał

-A co? Aż tak grubo wyglądam?

Ul. Śmiertelnego Noktórna

Godzina 12:53

-Nie tylko się pytam a wogule to nie pozwolisz.

-Jasne że możesz.

-Dziękuje ci skarbie

-Malfoy nie przeginaj pały zaraz twój tata tu będzie

-Wiem

Coś pyknęło i zmetarlizował się Ojciec Draco pewnie się aportował.

-No dobra ja wam kupuje pdreczniki a wy pójdźcie gdzie chcecie macie tu 30000 galeonów i zróbcie sobie zakupy.

-Ok. Tato No dobra Kate to gdzie najpierw idziemy?- Spytał się Dracuś

-No do sklepu z ciuchami

-Ok.

No to weszliśmy w wąską uliczkę dla czarownic i czarodziejów to była Aleja I.K. Gałczyńskiego i było tam pełno sklepów było tam solarium, fryzjer i dużo sklepów z ciuchami po środku tej alejki było fontanna. Weszliśmy do jednego sklepu było tam dużo półek z ciuchami i innymi. Od razu podeszłam do jednej z półek z bluzkami i wybrałam sobie niebieską, zieloną, srębną i czerwoną obcisłą bluzkę No, bo Draco powiedział, że mogę sobie, jakie chce rzeczy sobie wybierać no i on zapłaci za to no, więc wybrałam kilka par dżinsów rozszerzanych u dołu i jedne rybaczki zielone strasznie obcisłe i pasowały do koloru bluzki (tej zielonej). No i Dracuś zapłacił no i wyszliśmy potem poszliśmy do sklepu z butami no i wybrałam zielono-srebrne narciary i kilka innych. Następne poszliśmy do fryzjera podciął mi włosy i zafarbował na jasny brąz, bo te moje, które miałam są do kitu ciemny brąz yack!!! No i musiałam kupić Draco jakiś prezent, ale lepiej go zrobię sama no to będzie wyczarowany przez zemnie złoty łańcuszek z połową serduszka z napisem Dla Dracuśia. Dobre, co nie? Może zaraz, jakie było zaklęcie na złoto aha „Obrusczolto” powiedziałam i wyczarowałam łańcuszek z połówką serduszka, na którym było napisane „Dla Dracuśia” no dobra to już mam zaraz jak mu to dać aha już wiem

-Ej Draco mam coś dla ciebie.

-Serio no i ja mam coś dla ciebie

-Wymiana?

-No. Trzymaj

-Proszę

-Dzięki

-Niema, za co.

No i tak się skączył ten cudowny dzień a pan Lucjusz kupił nam szaty i książki no to rok szkolny się dobrze zapowiada tak jak mażyłam,a nadodatek chyba Draco mnie zaczą lubić, ale nie dla draki.

***************************************************************************         Godz.13:29

Mój pokój, który dziele z Draco.

Było po objedzie a Draco nic nie tchną a jak mu dałam ten łańcuszek to on mi powiedział, że później da mi prezent, ale nie powiedział, kiedy bo dla mnie słowo „później” nic nie znaczy no, ale czekam a na razie sobie odpocznę. Nie wiedziałam, o której zasnęłam, ale spałam jak zabita (R.I.P;]) No a jak się obudziłam to Draco już leżał w swoim łóżku i się na mnie lampił. Cioł jeden jak by nie miał innego zajęcia, więc się odwróciłam i on cały poczerwieniał na gębie. Nagle cos zamruczało no i chciałam się zapytać, Draco ca to, ale nie zapytałam za to ukazał mi się trzymany przez Dracuśia kot z zielono-srebrną wstążką kot był czarny no i się tym razem zapytałam:

-Draco...Eee....Co to za kot? I co on tutaj robi?

-No widzisz ten kot jest dla ciebie, w prezęcie za ten łańcuszek

-Och Draco! Dziękuje, ale nie mogę tego przyjąć...Bo...

-No to, co a mam pytanie czy byś chciała przyjechać do nas na święta,na Wielkanoc i na całe wakacje?

-Och no dzięki no super i wogule Jak ci mam dziękować?!- Rzuciłam się Draco na szyję i zaczęłam go dusić, ale tak go przytuliłam i rozbeczałam się na jego ramieniu a on mnie poklepał po plecach.

-Tylko nie mazgaj się ok.?

-Ehe (chlip) ja naprawdę (chlip) no cię lubię (no i tu wylałam może łez na jego ramię aż zaczynało moknąć) Dracuś trudno mi to wyznać, choć się krótko znamy chcę ci powiedzieć, że cię kocham(no i zaczęłam lepiej beczeć, bo aż miał mokre całe ramię).

-no dobra, bo mam mokrą koszule i ja cię też kocham po prostu jesteś piękna i wogule –tu Dracuś też zaczą ryczeczeć – no to ja zmienię bluzkę możesz wyjść?

-Ta jasne zawołaj mnie ok.?

-No dobra

No i wyszłam po 10 min mnie zawołał, (co on tak długo robił) weszłam no i ten mój kot od Draco zaczą się ocierać o moją nogę no i zastanowiłam się jak go nazwać. Więc wymyśliłam Junior Draco fajne mi się podoba.

-Ej się, Draco, co ty na to żeby ten kot nazywał się Junior Draco?

-No się fajne a nie lepiej misiu, co?

-Eno leprze dobra no to mam kota o imieniu misiu no fajne mi się podoba tak ja Junior Draco

 -Weź przestań a z kim będziesz w przedziale w pociągu?

-Nie wiem a byś chciał być ze mną?

-No chce a co?

-Jajco no to będziemy jutro razem w pociągu

Więc reszta dnia był nudna, ale Draco się znowu zaczą lampić no i jak się obudziłam następnego ranka spojrzałam na zegarek była 05:48 a Draco nie było w łóżku tylko gdzieś se zaczą łazić no to ja się przeprałam w ciuchy, które Draco mi podarował, więc wzięłam srebrno-zielone narciary zieloną miniówe i tego samego koloru bluzkę. Grzebałam po kufrze no i znalazłam szatę taką, jaka chciałam, czyli wąską w pasie u góry luźną a na dole roszrzeszaną „o nie zapomniałam o szacie wyjściowe zresztą mam nadzieję, że nie będzie mi potrzebna” Pomyślałam po tym jak cały kufer wywróciłam do góry nogami „Kurde teraz trzeba to po układać” no i zaczęłam układać te rzecz trwało to jakieś 10 minut. Siadłam na łóżku no zjawił się kot jak by wyrósł z ziemi i zaczą się łasić no to ja pogłaskałam. W tym momęcie wszedł Draco niosąc jakąś rzecz.

-Co to?

-A nic takiego.

-Aha.

-Aaa i jeszcze coś jedziemy za chwile, bo my musimy być wcześniej w szkole niż inni.

-A niby, po co?

-Jakąś rzecz mamy zrobić

-Ok.

No i wyszedł ubrałam się w szatę i zeszłam na duł. Poszłam do salonu i zobaczyłam tam tego świrniętego Pottera który zaczą się szczerzyć do dyra.

-Draco co tu robi ten walnięty Potter?

-Nie wiem

-Ale on będzie w przedziale z kim innym?

-Mam nadzieje

No to po tej fascynującej rozmowie dałam się do jadalni na śniadanie. Był tam tylko Snape i McMagonagall no to siadłam tam gdzie zwykle czyli koło Snape

I zaczęłam jeść owsiankę (ohyda bardziej lubię chochapik) po kilku minutach dosiadła się Draco i miał posępna minę zaraz wiem dlaczego on tak wygląda.

alchino : :


Znalazłam poare fajnych rzeczy Komentarze (0)
10. listopada 2003 20:14:00
linkologia.pl spis.pl

Sukałam w sieci czegoś o Matsulice Znalazłam to :

'beautiful mess.' an alichino. one of the main villains, though very important when dealing with myoubi & ryohko's relationship. she actually has black hair & grey eyes, but takes the form of amiya to spite ryohko. she had devoured ryohko's friends (amiya&hibiki) souls, and then was going to attempt to attain ryohko's as well, but myoubi stopped her. ryohko's one task is to kill her.(Matsulika)

Ja nie będze wam tego tumaczyć(Choć ja sama se to przetumaczyłam i wiem co i jak) a jak ktoś chce prztumaczoną(jestm świnia) wersje to niech weźnie napisze w komętarzach...a teraz obrazek

to Matsulika moja naj...

a to nie wiem czy poznajecie bo ja tak ale wam nie powiem co lub kt to jest(jestem wredna chyba)


to tyle


 

 

alchino : :

Life styling Komentarze (0)
10. listopada 2003 18:31:00
linkologia.pl spis.pl

No siemka spowrotem...Och jak mnie plecy bolą...joga joga...ech dzisiaj był temat świa do góry nogami o tak późno to ide na life styling bende za jakieś 30 minut...

alchino : :

Zaczynam! Komentarze (0)
10. listopada 2003 17:38:00
linkologia.pl spis.pl

No wienc mam na imie Kaśka jestem nie normalną 10 latką uwielbiającą anime...a  w szczegulności Alchino i Air to są dwie moje ulubione a i jeszcze Marmolade Boy. Lubie wszystko co związane z anime...komiksy rysunki i wogule ostatni coś sama zaczynam rysowąć pożądne mangi tak to rysowałam to za mały nos to za małe oczy lub odwrotnie...jestem troche roztrzepana na wszystki strony świata...czasmi gdzieś położe okulary jak siadm do komputera a potem nie moge ich znaleźć...a oto informacja o Alchino tumaczona p;rzez zemnie z anglika :


Dużo ludzi wie że odkrycie manga serii czytać są twarde; wszystek bardziej tak dla serii tamten jest wartym ich czasem. Ten jest najbardziej oczywisty kiedy ludzie nie wybierać szukać książek się, ale zamiast szukaj " najlepszych poleceń" z zewnętrznego źródła, czy to jest magazynem, stroną internetową lub słowem ust.
Jak znalazłem ALICHINO był nie wyjątkiem do tej reguły. To pierwotnie zostało polecone do mnie przez jeden przyjaciele zrobiłem na Internecie. Od mnie skończył zadowolony z jego ostatnim poleceniem (KAMI-KAZE), zdecydowałem odszukać tych serii. Do tego dnia, roku i połowy później, mam nie żale (other niż fakt że następna kompilacja nie pojawi prawdopodobnie się aż o czerwcu 2001).
Historia w ALICHINO zaczyna się kiedy dziewczyna znajduje Tsugiri, główny charakter, pod drzewie, i pyta jeśli on jest człowiekiem lub stworzenie wołało Alichino. Ona dalej wyjaśnia że ona szuka tego pięknego Alichinos—stworzeń kogo, według folkloru, może przyznawać jakiekolwiek życzenie jakikolwiek człowiek może kiedykolwiek wyobrażać sobie — pomóc jej bratu.
Dziewczyny brat, kogo też przeszukiwał dla Alichinos, miał widocznie spotkałem jeden ale, Dnie po mówiącej jego siostrze o jego odkryciu, on został znaleziony nieświadomy z pozostawaniem przez tylko jego życiowych cielesnych funkcji. Widzenie jak bez życia on wydał się , dziewczyna skończyła że przyczyna go skończył tamta droga miała coś zrobić z Alichino. Tsugiri pyta dziewczynę jeśli to było dla jej brata, lub dla jej własny samo (e.g. jej strach of będący sam) tamten prowadził ją w przeszukiwaniu Alichino, i że ona była lepsza zatrzymywaniem w jej brata stronie niż szukać stworzeń wygody że Alichinos wydały się być.
Dziewczyna powroty do jej domu uważać jej brata martwy, i ból ona czuje z jego śmierci kusi Alichino pojawić się przez jej stronę. Jaka dziewczyna nie wie—ale Tsugiri jest boleśnie świadomy of —jest że Alichinos w ogóle  "polowanie" ponieważ ludzie kto są słaby of będzie. Te mityczne stworzenia kuszą ludźmi, mówiące że oni przyznają jakiekolwiek życzenie ich vicitims mogą wyobrażać ale, w końcu, człowiek skończy się z życzeniem tak dużym że tylko jego dusza może płacić dla życzenia. Tsugiri wynajduje że Alichino jest po dziewczynie, i on biegi uratować ją.
Co po pierwsze pociągnęło mnie do ten manga był pakowaniem. Przód pokrycie było zawiłym kawałkiem koloru sztuki, nieznacznie zachmurzanym się przez przeświecające pokrycie. Szybko zrobiłem paralelę do pokrycia projektowań użytych przez KLAMRĘ dla KONICZYNY, ale do mojego zaskoczenia, ten nie był jedyna paralela między dwoma mangas. Jako czytam przez ALICHINO, znalazłem że Shurei czasami popierał typograph dźwięku skutków, dający drobnych ostrza i niezgrabności tamten nie może być wywodzony ręki - pociągniętych dźwięku skutków im. Jeszcze, w innych miejscach, skutki zostały wypisane, dający więcej płyn, dynamiczne uczucie do sceny. Początkowo obca kombinacja typographed brzmi i ręka - pociągnięte dźwięki niebawem przekształciły delikatnej wagi między real i nierzeczywisty, dużo jak wag między Tsugiri i Alichinos on spotyka.
Co do sztuka się, szczegóły, piękne linie i quasi - gotycka atmosfera przedstawiony przez Shurei w ALICHINO wydaje się udowodnić że ten jest jeden aktualnych popularnych stylów sztuki dla shoujo manga, specjalnie w fantasy/occult rodzaju (i bardziej szczególnie, coraz bardziej popularny pomiędzy wybitny doujinshi/fanzine autorzy). Nie wątpliwość tamten wachluje of Yuki sztuka porówna te serie z tamtym ANIOŁA SANKTUARIUM jest. Rozciągaj pomysł nieznacznie dalszy, i mówił fani nawet mogliby zobaczać podobieństwa między charakterami w dwa seriach.
Ale to musi być znakomite że ma charaktery jakoś ma bardziej ciemnego, wróżebny i, ja daresay, więcej gotycki dotyk niż mają — być może pochodzenie na przeciw  Shurei zacienia każdy charakter ma oczu. W sumie , siła (lub słabość, w częściach) linii dla każdy charakteru strategically wzmagaj portret subtelnego zmienia w emocji że oni przechodzą. Strona układów zmieniają z najbardziej prostego, pustego spojrzenia, do hojnie szczegółowe spojrzenie przez pokrywających budów napełniony do granic z zawiły art. W drugim przypadku, czytelnik dostaje obcą percepcję głębokości, jako zachodzenie budów potęguje do poziomy w tłach dla każdej budowy.
Historia ma nie ustawionego narratora, pozwalanie każdy charakter pokazać ich najgłębsze emocje do czytelników. Każda scena zostaje założenie dla następny; każdej tajemnicy rozplątany sprowadza nową tajemnicę. Na pozór płaskie charaktery są obliczany być tak, tak nich służy tylko jako katalizatorów dla wzrostu głównego charakteru, Tsugiri służy , jako niego kontynuuje podróż pomóc przyjacielowi—i znaleźć jego identyczność i jego znaczenie w świecie.
Żaden ALICHINO ani magazyn to biegów w, KOMICZNE OCZY, są łatwymi odkryciami, nawet w najbardziej japońskich bookstores w Stanach Zjednoczonych . Jakkolwiek, to jest warte próbuje jeśli ty jesteś zdolny nabyć tego i ty masz lubienie dla ten ogólny styl manga art. Notuje że każdy charakter używa strasznie trudny kanji; ale i zrozumiesz najbardziej ( Skoro ciebie pamięta zupełnie charaktery ' imiona, ty jesteście ładni dobrze sytuowany .


Publikowany przez Home-sha, Rozdzielony przez Shueisha
2 Vols, toczący (w dwumiesięcznych phonebook KOMICZNYCH OCZACH)
144 strony; Czarny i Biały
Tom 1: ISBN4-8342-6101-8 C9979 (Y 619 plus podatkowy)
Tom 2: ISBN4-8342-6128-X C9979 (Y 648 plus podatkowy)
Dostępny teraz w Japoni....

 

Dokładne jak nie wiem

 

to ja  teraz lece na joge bo zaraz bendzie papa

alchino : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
272829303112
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

czarnaaa | geisha | ekaczor | anka | deinaa | Mailing